Najpierw była gra.

To nie było tak, że pewnego dnia postanowiłem zostać wydawcą gier i muszę coś fajnego wymyślić. Przeciwnie, znałem fajną grę na zwykłe karty, której czegoś brakowało. Zaprojektowałem do niej karty o trzech cechach (kształt/figura, kolor i liczba), ustaliłem zasady wyjściowe i zacząłem grać ze znajomymi. Widząc ile daje ona radości, postanowiłem się nią podzielić ze światem szerokim. Przyszedł czas no oprawę gry. Był rok 2015, Okazało się, że głośny (może nie najszczęśliwszy) temat – Trybunał Konstytucyjny – świetnie pasuje do tej gry, jako że jej moc opiera się na zmieniających się przepisach i ich interpretacji. Zbiór zasad został sformalizowany i zapisany jako Konstytucja Gry. Z czasem, z dziesiątkami i setkami rozgrywanych partii powstały dodatkowe elementy. W międzyczasie poprosiłem Ninę o rysunek na pudełko wedle moich spontanicznych i wygórowanych wymagań. Efekt przerósł moje najśmielsze wyobrażenia i trzeba było jemu podporządkować resztę komponentów. Całkiem niedawno doszedł do zestawu drewniany młoteczek, który uzupełnił niewielką lukę w mechanice gry.

Gra stała się pełna.